Blog · Przeczytane

Chodnik – festina lente

Ostatnio jakoś mam takie wrażenie, jakby książki, które czytam były płytami chodnika i jakby ktoś je przede mną układał specjalnie. Nie spieszę się, nie mam czasu, by się spieszyć, więc idę dość wolno po tych płytach. Wiem jednak, że aby iść dalej, muszę na każdej stanąć.

tortilla

Czytaj dalej „Chodnik – festina lente”

Reklamy
Blog · Dzieci

Dziecko i intuicja

Czy dziecko ma intuicję? Na pewno ma w sobie naturalność. Niczego nie udaje i jeśli coś je zajmuje bardziej, to jest spore prawdopodobieństwo, że to jest właśnie to, czym nasze dziecko będzie mogło się zająć z przyjemnością, a nawet z pasją.
Jasne, że dziecko czasem miewa zachcianki, może kierować się też tym, co lubią koledzy i koleżanki, albo miewa chwilowe fascynacje.

No ale czasem jest tak, że do czegoś to nasze dziecko ciągnie. My jednak nie możemy tej „zachcianki” spełnić, bo na przykład nie mamy warunków lub czasu. Taka sytuacja może dotyczyć, np. chęci posiadania zwierzątka, a w szczególności psa.

pies9
Czytaj dalej „Dziecko i intuicja”

Blog · Smakowite

Dynia na przedwiośniu

babeczki

Tak nam się w tym roku złożyło, że  jesienią dostaliśmy ogromną dynię. I przeleżała u nas aż do stycznia. Niestety nie zrobiłam zdjęcia, więc musicie ją sobie wyobrazić, spokojnie mogła służyć (kształt i wielkość) za ławeczkę. No i właśnie w styczniu przyszedł na nią czas, postanowiłam ją rozkroić i coś z niej zrobić. Wszyscy w domu jedzą zupę – krem z dyni, (przepis podawałam ponad rok temu) więc wystarczyło spokojnie na cztery takie zupy, częścią dyni podzieliliśmy się z sąsiadką i jak się okazało, wystarczyło jeszcze na kilka partii muffinek dyniowych. To było pieczenie przez cały pierwszy tydzień ferii, trzeba było prawie codziennie, bo znikały bardzo szybko 😉
Przepis tym razem zaczerpnęłam ze strony https://www.kwestiasmaku.com/
Czytaj dalej „Dynia na przedwiośniu”

Blog · Dzieci

W tym mieście to wielka rzadkość

Piszę  o Wrocławiu, bo w innych miastach śniegi bywają, nawet śnieżyce, ale u nas to tak raz na rok przez pół dnia w ostatnich latach. Po śnieg trzeba wyjechać za miasto. Właśnie dlatego, jak już kupiliśmy sanki, to składane i trzymam je pod łóżkiem, bo jak już spadnie śnieg, to lepiej mieć je pod ręką. Biały puch długo nie leży i żeby pojeździć na sankach, nie ma co czekać do następnego dnia, bo może zaraz stopnieć. No i jak już mieszkamy w mieście, dobrze  mieć jakąkolwiek górkę pod nosem, można wtedy tam pójść nawet po południu, bez specjalnych wypraw, z marszu.

śnieg2

Czytaj dalej „W tym mieście to wielka rzadkość”

Blog · Dzieci

Kolejne ferie w mieście – wyciśnij z miasta to, co dobre dla Twojego dziecka – Wrocław

Nie zawsze da się wyjechać, nie zawsze nas stać na śniegi, nie zawsze mamy czas, czy możliwość na narty, sanki i resztę białych atrakcji.
Duże miasto może być plusem i minusem, bo pewnie, że powietrze czasem nie najlepsze, oby nie stan krytyczny, jednak z drugiej strony darmowy przejazd dla dzieci komunikacją, nawet w najdalszy zakątek miasta. Instytucje kulturalne przygotowały na ten czas mnóstwo atrakcji dla dzieci.
Postaram się tu wrzucić kilka linków i opisów ofert, z których sama korzystałam z dziećmi w zeszłym roku.

nor_panel_1545327062

Czytaj dalej „Kolejne ferie w mieście – wyciśnij z miasta to, co dobre dla Twojego dziecka – Wrocław”

Blog

System

Styczeń nie jest dobrym miesiącem, gdy mieszka się daleko od przyrody. Na pewno po całej euforii świątecznej i sylwestrowej, listach postanowień i rozczarowaniach, które wyłaniają się jak czarna dziura z widoku za oknem, po tym wszystkim łapiemy doły. Stąd ten cały Blue Monday, bo skoro o nim wiemy, to i w nas się na pewno obudzi, już go widzimy jak się czołga cichcem, już go nam ktoś wmówił, najpewniej jakieś media, już jest na horyzoncie. Jesteśmy więc tak blisko depresji, czy wariactwa. A jeszcze te wszystkie dziki, biedne, Bogu ducha winne zwierzęta, które ktoś sobie tak po prostu ocenił, że jest ich za dużo. Jasne, że nie jestem leśnikiem, a biologię ostatni raz miałam w podstawówce, bo taki paradoks zupełny, klasy liceum chemicznego nie miały biologii w programie, zresztą wszystko i tak zawsze  w teorii w tych naszych szkołach, ale to już inna historia. Wracając do tematu, te dziki, podejście do nich to jednak niezły zgrzyt. Druga strona medalu, to fakt, że społeczeństwo zmuszone do nagłaśniania sprawy, być może w tym czasie odwraca się od innych ważnych tematów, ale jakich tematów?

Czytaj dalej „System”