Blog · Smakowite

Menu, które sprawdza się w środku remontu i kiedy w pełni wakacji gnasz na plażę, jeśli w ogóle chcesz gotować ;)

Tak, czasem jest tak, że jesteś w samym centrum wakacji i dzwonisz do przyjaciółki by podała Ci przepis na szybkie danie obiadowe, które nie wymaga wielu składników i zabiera minimum czasu. Wiesz, że ona jest mistrzem szybkich i dobrych dań, które zjedzą wygłodniałe i wybredne organizmy 😉

Czytaj dalej „Menu, które sprawdza się w środku remontu i kiedy w pełni wakacji gnasz na plażę, jeśli w ogóle chcesz gotować ;)”
Blog · Dzieci

Plaża zaludniona w sam raz – gdzie i kiedy?

Jak wyglądają w tym roku wakacje? Chyba wszędzie wszystkiego jest mniej, ludzie ostrożniejsi, nie bywają masowo, nie wyjeżdżają masowo. Albo mam tylko takie wrażenie, albo jednak wszystko dzieje się wolniej i spokojniej.
Nad morzem też jakoś inaczej, nie ręcznik obok ręcznika, tylko trochę luźniej, dalej, przestrzenniej.
Z pewnej strony to dobrze, skoro już taki czas, że epidemia, trochę strach, ciągle maseczki, dezynfekcja. Teraz nawet do zwykłego życia przydadzą nam się nawyki zwykłej ostrożności, nie przesadnej, ale zwykłej, jak najbardziej.

A jeśli komuś jeszcze się marzy bardziej pusta plaża, na tyle, na ile to możliwe w dzisiejszym świecie, to odkryłam ostatnio dwa przypadkowe patenty na to.

Czytaj dalej „Plaża zaludniona w sam raz – gdzie i kiedy?”
Blog

Drożdżowe rogaliki z przepisu Oli

Wakacje to dla mnie czas, kiedy też mogę doskonalić swoje przepisy kulinarne. Dlatego wypróbowuję coś, czego niedawno się nauczyłam albo zupełnie coś nowego.
A kiedy zamiast jechać na plażę, bo wieje i pada, coś trzeba robić w domu, to można się rozgrzać ugniataniem ciasta i pieczeniem. A jeśli dzieciaki chcą się też uczyć, to czego chcieć więcej. Od dawna nieważny zupełnie dla mnie jest bałagan jaki mogą zrobić dzieci, nadrzedną rzeczą jest nie ugasić w zarodku ich zapału i chęci poznawania. Bo dzieci lubią wypróbowywać nowości i przecież wszystko dla nich jest zabawą. Nie ma co też ganić dzieciaków za to, że ich rogaliki wyglądają jak kulka, płaszczka albo ślimak po deszczu (ten bez skorupy) 😉
Przecież i tak będa pyszne, a gdzie mają się te dzieci nauczyć jak nie w domu, gdzieś trzeba trenować. 😀

1/2 kilograma mąki
1/2 szklanki mleka
2 żółtka
3 łyżki cukru
kostka masła
5 dkg drożdży

Wszystkie składniki zagnieść i zanurzyć w zimnej wodzie. Poczekać aż wypłynie ciasto na wierzch. Podzielić na 6 części, rozwałkować każdą. Pokroić w kwadraty. Nadziewać powidłami śliwkowymi i formować rogaliki. Posmarować białkiem i posypać cukrem, gdy ktoś woli słodsze. Piec w 180 stopniach na złoty kolor.


Jak się okazało po wyjęciu pierwszej blachy, nie zdążyłam nawet przełożyć rogalików na talerz.

Blog

Obsesja – konteksty – użyteczność

Od jakiegoś tygodnia planuję wrzucić przepis, w sumie nazbierało się i mogłabym wrzucić nie jeden, a kilka , ale jakoś ciągle myślę o tym, że pojawi się coś ważniejszego, myśl ważniejsza od przepisu, by na razie kulinaria odsunąć na plan dalszy, ale, przyznam też, brak czasu i zmęczenie nie pozwoliły osatnio na pisanie.

Czy też tak macie, że przed wyjazdem gdzieś  z dziećmi nagromadza się obowiązków; załatwianie bieżących spraw, kończenie wszystkiego w pracy, trochę pakowanie i pamiętanie o setkach rzeczy zajmuje Wam dni i noce po brzegi? A jeszcze trochę tak, że przed wyjazdem są urodziny dziecka. No i wystarczy już, by nie mieć czasu na nic innego.

Mam kilka wątków w głowie, o których miałam napisać i chyba tak trochę jest, że teraz dopiero muszę je poukładać po kolei. Inna rzecz, że nikt mnie do niczego nie zmusza tu na blogu, ani też nie czuję wewnętrznych nacisków, nie chcę być poganiana, tu mam wolność, a skoro tak, piszę, gdy jest potrzeba, gdy chcę coś naprawdę powiedzieć, czymś się podzielić.

Z pisaniem jest trochę tak, jak ze wszystkim w moim życiu, dobrze czuję się tylko wtedy, gdy umiem je do czegoś wykorzystać, nie działa u mnie jakoś hasło: sztuka dla sztuki.
Bo przeważa sztuka użyteczna. Dlatego, gdy czuję, że komuś coś moje pisanie może dać, coś przekazać, pokazać, gdy widzę kontekst szerszy trochę od tego tylko, że napisałam coś i brzmi ładnie, wtedy czuję się naprawdę spełniona w tym co robię.

Czytaj dalej „Obsesja – konteksty – użyteczność”
Blog

Dzień dobry

Czy zdarza Wam się słuchać jakiejś muzyki bez przerwy przez jakiś czas? Jak w kółko jednej piosenki, albo całej płyty na okrągło, by odkrywać ciągle na nowo teksty, dźwięki, by odczytywać w nowych kontekstach i krajobrazach, by uspokajać się i pobudzać, nie nudząc się i nie przytłaczając tym samym?

Mnie się tak często zdarza i mam takich płyt i piosenek mnóstwo, do których wracam i którymi potrzebuję się nasycić. Ale nie tylko wracam, oczywiście mam potrzebę odkrywania nowych. Cudowny jest zachwyt zupełnie nowym odkryciem.

To odkrycie, o którym dziś, ma już kilka lat i zaczęło się od słuchania na koncercie w trakcie festiwalu, wtedy ledwie kilka kawałków na youtube, ale do płyty jeszcze było daleko.

Czytaj dalej „Dzień dobry”
Blog · Dzieci

Koniec roku szkolnego


Ciągle jeszcze ostrożność i dystans, chociaż też spokój i wyciszenie. Nie jest wcale tak źle, jest perspektywa i nadzieja, i takie zakończenie roku szkolnego, na jakie nas stać w tych czasach. W różnych szkołach bardzo różnie, ale wszystkie łączy odległość dzieci od siebie, maseczki, nie gromadzenie się, tylko przywitanie i krótkie rozmowy, ale ogromna serdeczność i zrozumienie. I wszystko obmywa deszcz, jak mówił Kaj chodząc po szkolnym placu zabaw: woda dezynfekuje 🙂

Ważne, by cieszyć się tym, co jest i zaakceptować sytuację.
Przecież jest radość z dobrego świadectwa, z tego, że się zobaczyło kolegów, że jest ciepło i po trudach nauki, wreszcie wakacje.

I nie jest to rozdanie świadectw jak wiele takich w życiu, tylko inne, takie, które się zapamięta, mimo że nie tak uroczyste. Nie tak jak zawsze, kojące umysły umęczone do ostatniego dnia nauki, puentujące wyścig do mety. Nie uroczystość w dusznej sali gimnastycznej, tylko po cichu na boisku szkolnym odbierane świadectwa od dawno niewidzianej na żywo pani wychowawczyni, pomiędzy słoneczną godziną, a burzą w strugach wody.

Czytaj dalej „Koniec roku szkolnego”
Blog

Cisza przed burzą, po, czy w trakcie?

Cisza jest biała i ładna, i potrzebna.

Czasem się pisze dużo, a czasem chce się pomilczeć tak samo z pasją jak się pisze. Dlaczego? Żeby cieszyć się szczęściem innych, a nawet swoim potrzebna jest przestrzeń, jak milczenie, patrzenie przez milczenie, uśmiech, który nie potrzebuje nic więcej, mała emotikonka, znak od kogoś, dla kogoś, piosenka w tle lub odgłosy przyrody, zapachy kwitnienia, to wszystko potrzebne jest, by usłyszeć szczęście, zobaczyć, dotknąć je, milczący deszcz w oddali albo właśnie bardzo blisko nas.

Dzisiaj tylko luźne skojarzenia: łabędzia biel, strugi wody, i duuużo wewnętrznego spokoju.

Czytaj dalej „Cisza przed burzą, po, czy w trakcie?”