Blog · Dzieci

Kiedy w wakacje za oknem pasą się konie…

… albo kucyki, jest duże prawdopodobieństwo, że nasze dzieci zaczną czytać książki o koniach i jeździectwie. Nie każdy się takimi książkami zainteresuje, bo jeśli ktoś nie miał styczności z tymi zwierzętami, co go takie historie obchodzą. Albo nie lubi koni, boi się ich. Tak bywa. No ale jeśli już się spotkało konia na żywo, to jest trochę inaczej. Jadąc na wakacje wiedzieliśmy, że przez jakiś czas będą tam kucyki, więc Brzoskwinia wypożyczyła z biblioteki książkę z serii Martynka, która świetnie wprowadza w świat miłośników koni. Książkę tę jednak zaczęłyśmy czytać dopiero, gdy kucyki się pojawiły, a z nimi cały sprzęt. Wtedy naprawdę Brzoskwinia i jej koleżanka zainteresowały się w pełni, bo już mogły porównać teorię  z praktyką. Dotknąć siodła, czapraka, przyswoić sobie, co to jest ogłowie, jakie są maści koni, zobaczyć budowę zwierzęcia. To dobra lektura na sam początek.

DSC_9611
Czytaj dalej „Kiedy w wakacje za oknem pasą się konie…”

Reklamy
Blog · Dzieci

Wakacje w muzeum – czemu nie

Gdy byliśmy nad morzem, w pełnym słońcu, zajęci psami, końmi, ujarzmianiem morskich fal
i smarowaniem ugryzień po komarach, dostałam od Asi smsa o zajęciach w Muzeum Narodowym dla dzieci. Temat: kocie ścieżki. Oczywiście znam te zajęcia, dlatego te wszystkie wakacyjne czynności nie przeszkodziły mi wysłać szybko maila z prośbą o zapisanie dzieci na warsztaty. Pomyślałam, że jak wrócimy, to będzie fajna odmiana w gorącym Wrocławiu. Trochę czasu spędzić w tym pięknym
i chłodnym wnętrzu muzeum, super sprawa. Panią prowadzącą, dzieci już znają i w ogóle styl warsztatów też. Bardzo je lubią.

20190809_140707[1]
Czytaj dalej „Wakacje w muzeum – czemu nie”

Blog · Dzieci

Mikrowyprawy – właśnie to robię

Ostatnio przeczytałam o mikrowyprawach, czyli takich wypadach w plener z niewielkim plecakiem w góry, las, czy nad morze, ważne, że w okolice, gdzie się mieszka. Tak żeby zmienić klimat, zaczerpnąć powietrza i spokoju. Oderwać się od codzienności. W czasopiśmie Znak – numerze wakacyjnym piszą o swoich podróżach znani ludzie: fotografowie, reporterzy, pisarze, antropolożka, kompozytor. Piszą o tym, co znajdują w takich wycieczkach, spacerach dla siebie, co odkrywają, co nagle potrafią docenić. To ludzie, którzy idą na wyprawę na ogół samotnie.
Czytając te artykuły pomyślałam, że właśnie to jest mi trochę bliskie, chodzenie po okolicy tymi mniej tłumnymi ścieżkami, czy szlakami. Tyle, że ja to robię z dziećmi.
A właściwie najczęściej robimy to całą rodziną, czasem łącząc się z drugą rodziną.

DSC_0111
Czytaj dalej „Mikrowyprawy – właśnie to robię”

Blog · Dzieci

Toruń

DSC_0045

DSC_0072

Rok temu pisałam o Toruniu w kontekście bardzo dobrych zapiekanek. Wiedziałam, że wrócę do tematu i oczywiście do Torunia. Tak się składa, że zawijamy tu raz w roku z dzieciakami, tak trochę przejazdem, ale czasem tak półtora dnia uda się tu spędzić.

Nigdy się nie spinam ze zwiedzaniem, z zobaczeniem wszystkiego naraz, bo wiem, że znów tam będziemy i na wszystko przyjdzie czas, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Czasem przejście się po Starówce, posiedzenie nad Wisłą, rozmowy z Darią, Anią, Tomkiem, którzy mieszkają w tych stronach, zupełnie wystarczą.

Ale czasem ma się ochotę zwiedzić konkretne miejsca.
W tym roku zaczęliśmy oczywiście od zapiekanek. Długa buła nie zepsuła się od zeszłego roku i nadal serwuje przepyszne zapiekanki. Można najeść się spokojnie tą mniejszą. Tym razem próbowaliśmy takiej z podsmażanymi kurkami i dużą ilością serów.
Ponieważ na tej samej ulicy, Strumykowej, mieści się Żywe Muzeum Piernika, dzieciaki od razu je zauważyły. Już było wiadomo, że go nie ominiemy. Tak się jednak złożyło, że nie wszyscy chcieli robić ten piernik własnoręcznie. Skoro mąż i Kaj woleli kosmos, poszli na wystawę do Planetarium, a konkretnie wybrali się na Marsa.
Czytaj dalej „Toruń”

Blog

Lubię robić to, co mi wychodzi

Jak każdy. Ach, gdyby wszyscy robili w życiu to, co potrafią najlepiej, co im sprawia przyjemność, w czym czują się jak ryba w wodzie. Taka praca zwykle innym służy wyjątkowo, od ludzi z pasją otrzymujemy coś najlepszego. Gdybyśmy wszyscy robili to, do czego jesteśmy stworzeni, może wtedy na ziemi byłby raj.
Życie jest trochę jak skomplikowana łamigłówka, czasem ciężko znaleźć właściwe rozwiązanie, zadowalamy się półśrodkami, nie mając pojęcia o prawdziwym powołaniu.
Ile razy robimy w życiu to, co nas męczy. Staramy się, bo nauczyliśmy się różnych rzeczy, jesteśmy w stanie to zrobić, ale wykonujemy naszą pracę bez radości, bez przekonania.
Bo nie trafiliśmy w punkt i to, co naprawdę wychodziłoby nam świetnie jest poza naszym zasięgiem. Być może w ogóle nie udało nam się odkryć co to mogłoby być.
Chyba dlatego, moim zdaniem, dzieci powinny próbować różnych rzeczy, by móc odkryć, co im sprawia frajdę i wychodzi, a co zupełnie je męczy i zniechęca. I nie ścigały się w tym, co robią o szczyt.
Proces szukania tego czegoś może trwać, no i co z tego, w tej kwestii nie ma się co spieszyć.

20190724_144643.jpg
Czytaj dalej „Lubię robić to, co mi wychodzi”

Blog · Smakowite

Krem z batatów dla koneserów ;)

Znowu będzie przepis niecodzienny, przynajmniej dla mnie. Przede wszystkim dlatego, że zanim przygotowałam tę zupę, nie jadłam jeszcze batatów.
Wiadomo, że to słodkie ziemniaki, ale jak smakują mogłam się tylko domyślać.
Skoro mam głód sprawdzania różnych przepisów, to wzięłam się za to. Oczywiście z książki Marty Dymek Nowa Jadłonomia

DSC_8584
Czytaj dalej „Krem z batatów dla koneserów ;)”