Blog · Dzieci · Smakowite

Krem ze szparagów i lody z samych truskawek

Ten sezon będzie się niedługo kończył, ale jeszcze chwilo trwaj.
Póki jest czas, kupuję szparagi i truskawki. W ogóle teraz właśnie możemy się najeść tylu świeżych owoców i warzyw, za chwilę będą inne cudowności.

Odkąd polubiłam szparagi, non  stop robię z nich zupę-krem. Maluchy raz jedzą, raz nie, ale jak na tę częstotliwość, to i tak nieźle.

szpargi1
Czytaj dalej „Krem ze szparagów i lody z samych truskawek”

Reklamy
Blog · Dzieci

Dzień Dziecka w mieście – wybraliśmy teatr

Pewnie, że fajnie byłoby już się urwać na wakacje, skoro Boże Ciało, Dzień Dziecka i aż cztery wolne dni, ale… nie zawsze można.

Po pierwsze, nie możemy wziąć więcej urlopu, bo na przykład pracujemy w szkole, albo nasze dziecko nie jest już przedszkolakiem, tylko szkolniakiem.

Po drugie nie możemy wyrwać się nawet na te cztery wolne dni, bo oszczędzamy urlop na większy wypad, albo nie możemy go wziąć akurat teraz.

Po trzecie z kasą jest podobnie, teraz wydalibyśmy na wypad za miasto z noclegiem całkiem sporo i potem może nam zabraknąć na większy wyjazd wakacyjny, więc nie.

Ale miasto też proponuje sporo ciekawych wydarzeń, nie ogarniam wszystkiego, ale jest w czym wybierać. My postawiliśmy znów na teatr, zwłaszcza, że od 5 lat na Dzień Dziecka organizowany jest Przegląd Nowego Teatru Dla Dzieci we Wrocławskim Teatrze Lalek. Trwa on 8 dni i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Oprócz spektakli dla dzieci w różnym wieku odbywają się także darmowe warsztaty o różnej tematyce związanej jakoś zawsze z teatrem: plastyczne, muzyczne, ruchowe, kulinarne, komiksowe.

teqatr
Czytaj dalej „Dzień Dziecka w mieście – wybraliśmy teatr”

Blog · Dzieci

Mamo, zrób sobie Dzień Mamy!

Dzisiaj się nigdzie nie spieszę. Slow time. Przyda się po takiej mobilizacji, jaką jest spektakl. Przecież go gram, chociaż nie jestem aktorką. Stres ma każdy, nie oszukujmy się. Zwłaszcza przed publicznymi występami, zwłaszcza, jeśli na gorąco publicznie prowadzi się rozmowę. A na stres składa się wiele: czy nie zapomnę tekstu, nie pomylę się, czy przyjdą ludzie, czy będzie publiczność, czy zrozumieją, czy do nich to trafi, czy zdążę ze wszystkim, czy nie zapomnę jakiegoś rekwizytu?

A przecież wczoraj stres był jakby podwójny, bo przecież Dzień Mamy w zerówce u córki, tuż przed graniem przeze mnie spektaklu, na szczęście zdążyłam ze wszystkim w czasie ale….
…stres Brzoskwini też był, bo ona występowała, mówiła wierszyk, więc trochę mi  się udzielił. Ona sama dzień wcześniej mówiła,  że się boi czy nie zapomni albo, czy przez pomyłkę nie powie czyjegoś tekstu, bo pamiętała też teksty innych. Myślała – jak to będzie, jeszcze piosenki…

Czytaj dalej „Mamo, zrób sobie Dzień Mamy!”

Blog · Dzieci

Ja, matka literatka do pełna!

Mam za sobą intensywny literacki czas, tylko tak intensywny, jak można mieć  z dziećmi w domu i z codziennymi domowymi obowiązkami. Nie taki zupełnie, jak się ma wyjeżdżając z domu na festiwal, gdy można literaturę chłonąć przez cały czas, nie rozpraszając się niczym.

W takim czasie, o jakim ja mówię, trzeba dzieci zawieźć do szkoły, ugotować obiad, ogarnąć bałagan, no i tylko w międzyczasie skoczyć na czytanie Herberta, bo, mimo że po tym czytaniu jeszcze można porozmawiać z koleżanką pisarką przez dwie godziny o literaturze, trendach, rozterkach i pomysłach, to zaraz potem trzeba jechać po dzieciaki do szkoły i koniecznie  być przygotowaną, na fochy, stresy, zmęczenia i przejęcia tychże młodych umysłów, które bardzo potrzebują twojej uwagi, dobrych rad i rozwiązywania życiowych zapętleń. Dlatego, czy te rozmowy o literaturze i wiersze Herberta mają się czas w tobie ułożyć, nie. Ale… nie rezygnujesz z nich, bo cię diabelnie interesują i pociągają. Dlatego nocą piszesz pośpieszny wiersz o tym, co ci się nie zdołało ułożyć w głowie, bo musisz to układać choćby wierszem.

Czytaj dalej „Ja, matka literatka do pełna!”

Blog · Dzieci

No to w góry – z porad praktycznych czyli w grupie raźniej

Właśnie minął długi weekend majowy. Jest pogoda, wyczekane słońce i zaraz nasuwa się temat wypadów z dzieckiem w plener. A skoro piszę bardziej z południa mapy, to kusi oczywiście skoczyć, chociaż na jeden dzień,  w góry.
Z dziećmi jest tak, że niczego nie przewidzimy.  Zbyt długa wędrówka i to jeszcze w górę lub w dół zaraz je męczy i nuży. Oczywiście może tak być, że się zdziwimy i nasze dziecko będzie bardzo dzielnie szło i mu się taka wycieczka spodoba. Ale może też się zdarzyć, że będzie od początku okropnie marudzić albo gdzieś w środku drogi strzeli focha i tak już  z tym fochem będziemy się męczyć do końca dnia. Do tego stopnia, że nas cała taka męcząca sytuacja skutecznie zniechęci do następnego wyjścia z dzieckiem w góry.

góry8

Ja mam za sobą doświadczenia z fochem i marudzeniem, ale i takie bardzo pozytywne. I trochę już wiem jak dzieci zachęcić, a także jak nie zniechęcić siebie do takich wypadów.
Czytaj dalej „No to w góry – z porad praktycznych czyli w grupie raźniej”

Blog · Dzieci

Sezon na…

kasztany

…piękną pogodę, na rowery, przychylamy dzieciom nieba, wychodząc  z nimi w plener. Mamy wiosnę, a może lato? Zaraz matury, a tutaj tak pięknie i o to chodzi, jest stres i egzaminy, ale przecież to dobrze, że tak pięknie wokół, ma być wesoło, bo ten egzamin ma się kończyć sukcesem. Natura wszystko potrafi regulować i dodawać nam pozytywnego myślenia.
Czas się wyciszyć, choć wokół wszystko już wybucha kwitnieniem.

Obojętnie  gdzie i z kim idę, wszędzie zieleń i kwiaty, w głowie śpiewa mi Magda Umer:
„Już szumią kasztany, kasztany i bzy
Pamiętaj kochany pamiętaj, że ty
Że w związku z tą wiosną, co może przyjść jutro
Uśmiechnij się trochę i nie patrz tak smutno…”

Nam, matkom małych dzieci jeszcze trochę lat brakuje do tego stresu maturalnego. Tymczasem jest nas cały wachlarz, przychylających swoim  dzieciakom rowerowego nieba: mama z niemowlakiem w wózku i z drugim starszym obok na rowerze; ojciec z synem na rowerach; dwoje rodziców z córeczką, która dopiero uczy się utrzymać równowagę na rowerku, jeszcze z kijkiem za nią biegną; matka z dwójką dzieciaków na rowerach – ona piechotą za nimi, z kocem i plecakiem; ojciec na wózku inwalidzkim, obok córka na rowerku, szczęśliwa, że z tatą, że już umie jechać – oboje z niesamowitą radością w oczach. To tylko kilka przykładów, a jest ich przecież o wiele więcej, nie każdy przecież może na tym rowerze się przejechać, ale wszyscy mogą poczuć wiosnę.  Ziemi, słońca i zieleni wystarczy dla każdego, uśmiechu też, więc którą mamą, tatą z nich jesteście, a może ciocią, wujkiem? Nie będę dzisiaj zamieszczać zdjęć żadnych osób, użyjmy wyobraźni, każdy z nas kogoś z nich zobaczy.

Blog · Dzieci

Mamy dziecko – mamy lustro

Dzieci już tak mają, że kopiują, powtarzają, próbują robić to, co widzą, nie tylko w zabawie, ale przede wszystkim w życiu, bo jak inaczej nauczyć się obchodzić z tym światem.
Już kiedyś wspominałam o tym jak możemy się przejrzeć we własnym dziecku, tzn. zobaczyć z dystansu nasze zachowanie, coś, co czasem nieświadomie zupełnie mówimy, czy robimy. Pisałam o tym w trochę negatywnym świetle, przy okazji złości, niepanowania nad sobą, ale to przecież działa w każdej sytuacji. Dlatego, może jednak opłaca się mieć dobre nawyki  i samemu robić to, co nam się podoba u dzieci.
Jasne, że w lustrze czasem odbijają się też inne twarze spotykane przez nasze dzieci, ale jednak to nadal my mamy szansę mieć spory wpływ na dziecko. Musimy być jednak przekonani do tego, co robimy.

lustro2
Czytaj dalej „Mamy dziecko – mamy lustro”